Bleach: Sentymenty starych wyjadaczy

  • Dodał: Milina, Autor recenzji: Bantikat, Korekta: Alicja
  • 2012-04-26 17:35:00
UWAGA!!! Tekst zwiera spoilery i do jego lektury wskazane jest rozwinięcie umiejętności bankai

 

Zapewne wielu z was słyszało o zakończeniu pracy nad tym anime. Po obejrzeniu ostatniego odcinka mogę wywnioskować, że twórcy chcą zrobić sobie tylko krótkie wakacje i odpocząć. Dlatego uważam, iż jest to dobry moment, aby podsumować, co zmieniło się w tej serii. Czy czujecie niedosyt po ostatnim odcinku (bądź serii odcinków) Bleach? Ja czuję, i to straszny. Pamiętam, jak siadałem na kanapie i oglądałem te początkowe sceny, gdzie Ichigo poznawał dopiero swoje możliwości, zawierał przyjaźnie, zdobywał wrogów. Tamte walki (przykładowo: Ishida vs Mayuri; Ichigo vs Renji) nie pozwalały mi odkleić się od ekranu, a co dopiero wyjść do WC. A teraz? Walka Riruki przeciwko Rukii serio, czy to jakiś żart twórców? Czy to aby na pewno jest stary, dobry Bleach? Nie. Już nie jest. Jeśli twórcy naprawdę chcieliby zakończyć sagę Bleach, to najodpowiedniejszym na to momentem byłaby końcówka walki Ichigo i Aizena. Emocje sięgały zenitu podczas emisji tego odcinka. Każdy kto miał iść w tym czasie do pracy, szkoły czy kościoła, udawał chorobę, żeby tylko zobaczyć ten pojedynek. Smutek po śmierci Ichimaru, gdzie nie okazuje się on takim… złym człowiekiem, za jakiego go uważaliśmy, jest naprawdę odczuwalny i przytłaczający.

Bleach utracił to wszystko. Nie ma już żadnego dreszczyku emocji, żadnego napięcia, nawet nie ma już tych krótkich, lecz zabawnych scenek (pamiętacie ten fragment z dzikami Ganju? Gdzie są teraz takie momenty, przy których mogę się pośmiać?). Przykro mi to pisać, ale jeśli twórcy mają zamiar kręcić kolejny epizod podobny do poprzedniego, to ja wolę już, aby to był naprawdę koniec (nie, nie czytałem mangi i nie mam zamiaru tego robić, więc nie znam dalszych losów Ichigo. Jakoś wolę odczuć te emocje, które powstają podczas oglądania anime, dzięki aktorom podkładającym głosy, jak i animacji postaci).

Zacznijmy jednak od plusów Bleacha.

Kreska. Zaczyna być naprawdę ładna dopiero w połowie serii, gdy twórcy postanowili wszystko wygładzić, co wychodzi zarówno postaciom, jak i ich otoczeniu na dobre. Od tego momentu bohaterowie wyglądają o niebo lepiej i dużo piękniej, np. porównajcie sobie wygląd Ichigo z pierwszego i z ostatniego odcinka. Mnie najbardziej podobały się umiejętności bohaterów, szczególnie podczas fillerów zatytułowanych Bunt Zanpakutou. Dlaczego wtedy? Ponieważ mogliśmy przyjrzeć się dokładnie większości dusz zanpakutou, poznać ich prawdziwe oblicza i moce. Co kilkadziesiąt odcinków grafika jest coraz lepsza, i lepsza. Czyż twórcy nie dołożyli wszelkich starań, by umilić nam oglądanie? W trzech słowach: cud, miód i orzeszki.

Fabuła. Zaskakująca. I na tym mógłbym skończyć, ponieważ sama to udowadnia. Widać to nawet w nieco gorszych moim zdaniem końcowych odcinkach. Na przykład, gdy Ichigo sprzymierza się z Ginjou, a tu nagle okazuje się, że ten cały czas robił Ichigo w balona… Czasem mam wrażenie, że Tite Kubo wpadł na ten pomysł przypadkiem. Pewnego dnia, siedząc na kibelku, pomyślał sobie: A może jednak Ginjou nie będzie taki dobry, za jakiego go mamy; damy mu jakąś tam historię z przeszłości, powiążemy z innymi, starymi odcinkami i będzie gites. No i całej serii wychodzi to nawet na dobre. Jednak fabuła nie zawsze skleja się do kupy tak dobrze, jak można by tego oczekiwać. Początkowe odcinki wywarły na mnie największe wrażenie. Bardzo podobało mi się poznawanie wszystkich shinigami; od wątku z arrancarami bywało natomiast raz lepiej, raz gorzej, a porywająca była dopiero walka kapitanów z espadą.

Walki. Ale te, jak już wspominałem, do starcia Aizen vs Ichigo. Animacje postaci są tak płynne i wyraziste, że człowiek aż przestaje mrugać, żeby ogarnąć wszystko na ekranie. Pojedynki najczęściej dzielone są na kilka odcinków (zapewne po to, aby przedłużyć Bleacha i naszą frajdę, bo nutka napięcia kto wygra jest raczej mile widziana). Poza tym są bardzo efektowne; przykładów na to jest pełno, m.in. Aporro Grantz vs Renji i Ishida. Nie wiecie nawet, jakie słowa mi się na usta cisną, jak widzę te nowe walki w Bleachu. Przecież to jest naprawdę bezsensowne: Giriko pada po JEDNYM ciosie katany Zarakiego. A przecież otrzymał część mocy fullbringa Ichigo, więc o co kaman?

Głosy postaci. Odgrywane są bardzo przekonująco, realistycznie wyrażają emocje bohaterów (chociaż dla japońskich podkładów to prawie norma). Nie wiem jak dla was, ale moim zdaniem twórcy bardzo się postarali, aby podłożyć do postaci taki głos, który odwzorowuje najlepiej jej charakter (mam tu na myśli m.in. uwielbianych przez wielu Ichimaru i Uraharę). Udźwiękowienie wprowadza i podtrzymuje widza w nastroju stosownym do danej akcji. Idealnie współgra z animacjami i głosami bohaterów.

Openingi i endingi. Są po prostu świetne, szczególnie te od połowy serii. Moim ulubionym openingiem jest trzynasty (emitowany podczas walki Ichigo i Aizena): Ranbu No Melody. Narysowany jest odmienną od całej serii kreską, a muzyka jest po prostu przecudna. Gorąco polecam nie przeskakiwać ich, ponieważ są warte poświęcenia tych kilku minut.

Fillery. Zaraz ktoś powie: Że co? Banti, oszalałeś, jak fillery mogą być plusem? Jeśli tak uważacie, to albo nie oglądaliście Bleacha, albo omijaliście szerokim łukiem każdy filler. Autorzy wykazali się dużą pomysłowością, tworząc niezwykłe fabuły do swoich swobodnych produkcji. Nie, nie do wszystkich; niektóre były naprawdę pokręcone (szczególnie te hallowenowe). Polecam obejrzeć chociażby Bounto albo Bunt Zanpakutou z jednego powodu są naprawdę wciągające. Kiedy zobaczyłem odcinek z tymi fillerami, to w połowie jego oglądania nie mogłem się już doczekać, co twórcy wymyślą w następnym. Postacie są tak porządnie skonstruowane, mają swoją własną historię, współgrającą momentami z główną fabułą serii, że aż dziw człowieka bierze, iż twórcy odwalili kawał tak dobrej roboty! 

Po zachwytach przejdźmy do minusów.

Brak pomysłów. Sądzę, że twórca wykorzystał w starszych odcinkach (czy właściwie najpierw w rozdziałach mangi) już wszystkie pomysły, które miał w głowie. Gdy patrzę na fullbring Riruki czy Jackie, to myślę sobie: co to, kurczę, jest?! Mógłby się bardziej postarać, tak jak to było w FILLERACH, gdzie Muramasa miał dosyć ciekawą historię i zdolności.

Przesłodzenie. Inaczej nie potrafię tego nazwać. Pamiętacie trening Ichigo do osiągnięcia bankai? Ja pamiętam i miło go wspominam. A czy ktoś miło wspomina, jak Ichigo trenuje w domku dla lalek w walce z MISIEM, aby wyszkolić się w używaniu fullbringa? Czy to aby na pewno było konieczne? Niektórym może się to podobać, ale dla mnie, jako fana serii, jest to poniżające dla Ichigo i całego Bleacha.

Podsumowując, Bleach na pewno jest jednym z anime z wyższej półki, ponieważ widzowie z łatwością mogą wczuć się w rolę głównego bohatera i są zadowoleni z animacji walk, podczas których postacie nie tylko walczą ze sobą, ale opowiadają nam przeróżne historie (jak to miało miejsce na przykład w Soul Society, gdzie pojedynkowali się Ichigo i Renji). A przynajmniej tak było kiedyś. Anime na przełomie tych kilku lat dojrzało nie tylko pod względem wizualnym, ale także fabularnym. Początkowo w serii był jeden główny wątek, na przykład wyprawa w celu uratowania Rukii z rąk shinigami. Po kilkudziesięciu odcinkach to się zmieniło; z jednej strony Ichigo musi ocalić Orihime przed Ulquiorrą, z drugiej Aizen zagraża Karakurze i Soul Society. Nie jest to jakiś większy postęp, lecz mimo to miło zaskakuje i zmusza widza do wczucia się w klimat danego odcinka. Jednak Bleach niewątpliwie wiele stracił na nowej fabule z fullbringerami; nawet ja, jako fan, mniej interesowałem się serią i nie ciągnęło mnie już do oglądania odcinka w dniu jego premiery. Wiedziałem, że będzie on mało ciekawy i nie sprawi mi takiej radości jak początkowe odcinki.

Czy istnieje dla Bleacha nadzieja? Rozłożę to pytanie na dwie części. Po pierwsze: czy Bleach ma szansę na zdobycie nowych widzów? I odpowiadam, że jak najbardziej tak. Jeśli tylko ktoś będzie miał chęć i poświęci trochę czasu, to na pewno z uśmiechem na twarzy raz-dwa oglądnie całą serię. Po drugie: czy Bleach ma szansę powrócić na swoje wysokie miejsce, jakie zajmował w sercach widzów na początku emisji? Przykro mi to pisać, ale widzę przyszłość Bleacha w ciemnych barwach. Twórca mangi musiałby naprawdę tak podkręcić atmosferę, aby starzy fani zapomnieli o beznadziejnych odcinkach, które zakończyły animowanego Bleacha. Nie mówię, że jest to niemożliwe, ale moim zdaniem mało prawdopodobne. W tym wypadku chciałbym się jednak mylić. Oby Bleach powrócił pełną parą i narobił niezłego zamieszania!

 

Bleach ogólnie: 7/10

zmiany fabularne: 4/10 (za wątek z fullbringerami)

zmiany graficzne : 9/10