Piłka w grze: Kocham piłkę!

  • Dodał: Milina, Autor recenzji: Mexis, Korekta: Alicja
  • 2012-05-12 12:10:00

Piłka nożna… Z pozoru temat przechodzony, zwłaszcza dla nas, mieszkańców Polski, gdzie sport ten uważany jest zasadniczo za nasz sport narodowy. Jednak przedmiotem tego artykułu nie będzie sytuacja piłki nożnej w naszym kraju (o tym chyba lepiej w ogóle nie wspominać). Ma to być recenzja anime Piłka w grze. Tytuł ten znany powinien być dość szerokiemu gronu odbiorców ze względu na to, że był on emitowany w polskiej telewizji. Ale przejdźmy do rzeczy.

 

O czym jest to anime? Najprościej mówiąc, jest to historia o miłości do piłki nożnej oraz przyjaźni i fascynacji. Czyli tym wszystkim, co w tym sporcie jest najpiękniejsze. Zasadniczo opowieść jest dość prosta. Trzech przyjaciół: Toshihiko Tanaka, Kenji Shiraishi oraz Kazuhiro Hiramatsu, od dziecka grało wspólnie w piłkę. Nazywano ich cudowną trójką. Gdy byli razem, żadna drużyna nie miała z nimi szans. Jednak pewne wydarzenia sprawiły, że zaprzestali wspólnej gry. Hiramatsu, starając się sprostać oczekiwaniom ojca, pragnącego by tak jak on został lekarzem, poświęca się nauce. Natomiast Shiraishi, wstrząśnięty wydarzeniami z przeszłości, dołącza do gangu motocyklowego i bierze udział w licznych rozróbach. Jedynie Tanaka dalej ma tę iskrę, to coś, co sprawia, iż dalej kocha piłkę. Z tego powodu zapisuje się do liceum w Kakegawie. Pragnie grać w tamtejszym klubie piłkarskim, kierowanym przez jego idola, dziesiątkę Kakegawy, Kubo Yoshiharu. Do tej samej szkoły trafiają także Kazuhiro oraz Kenji, jednak nie dołączają oni do klubu, a przynajmniej nie od razu. Pomimo talentu i umiejętności Toshi jest poniewierany przez starszych członków klubu tylko dlatego, że jest nowy. To samo spotyka innych nowych członków klubu, dlatego też pewnego dnia na tablicy ogłoszeń pojawia się skierowane do starszych zawodników wyzwanie, rzekomo autorstwa Tanaki. Prawda jest jednak inna. Głównym winowajcą, a raczej winowajczynią, jest Kazumi Endo – młoda dziewczyna, która od zawsze kibicowała cudownej trójce podczas ich gry. W trakcie meczu okazuje się jednak, iż umiejętności pierwszoroczniaków, a raczej ich zgranie, jest zbyt małe, aby móc się równać z doświadczonymi zawodnikami. Walka jest zacięta, lecz bramki starszych uczniów wpadają jedna za drugą. Wtedy dzieje się coś niespodziewanego. Na boisko wkracza dwóch nowych zawodników, Kazuhiro oraz Kenji. Umiejętności techniczne Hiramatsu oraz wspaniały talent bramkarski Shiraishiego, w połączeniu z siłą strzału Tanaki powodują, iż sytuacja na boisku zmienia się diametralnie. Wpadają kolejne bramki, ale tym razem między słupki drużyny przeciwnej. Niestety, mecz kończy się przegraną, jednak poświęcenie zawodników zostaje dostrzeżone. Już nie są traktowani jako gorsi. Od teraz są równi. A ich cel staje się jasny – zdobyć mistrzostwo szkół średnich w piłce nożnej.

Jak widać, fabuła jest dość zawiła. Wiąże się to z kilkoma czynnikami. Po dłuższym oglądaniu dostrzec możemy, że historia dzieli się tak jakby na trzy główne wątki. Pierwszym i chyba najważniejszym jest drużyna piłkarska - to, co się wokół niej dzieje, perypetie zawodników, doskonalenie umiejętności, wspólne treningi. Drugi wątek to przyjaźń między Kenjim, Toshim i Kazuhiro – ich wspólne „podrywy”, wyprawy, a także rozmowy. Trzeci wątek to wątek miłosny, czyli coś, bez czego chyba nie można się obejść, chcąc wzorować się na prawdziwym życiu. 

Historia opowiedziana w tym tytule nadaje się zasadniczo dla każdego. Zasiadając przed ekranem telewizora, nie robiłem tego sam. Wraz ze mną oglądało to anime nie tylko moje rodzeństwo, ale i mój ojciec… zapaleniec piłki nożnej. Sam nie wiem, co było tego przyczyną. Może to, że w tej serii zastosowano sporo specjalistycznej terminologii? Czy może to, że uczucia, jakich doświadczają bohaterowie, są tak wyraźne i tak prawdziwe, że każdy chce poczuć się częścią tej historii? Ciężko to stwierdzić. Dla każdego ważniejsze będzie coś innego.
 
Aoki Densetsu Shoot!, pomimo iż powstało w 1993 r., prezentuje naprawdę wysoki poziom animacji. Fakt, nie umywa się do większości współczesnych tytułów, ale kreska i gama barw, z jaką możemy się tam spotkać, naprawdę przyjemnie wpływa na oglądanie. W anime co prawda przeważa kolor zielony, ale według mnie działa to na jego korzyść. Różne odcienie zieleni dobrze wpływają na wzrok. Oczy się tak nie męczą, więc oglądając, możemy bardziej skupić się na historii.
 
Podobnie wygląda sytuacja z oprawą dźwiękową. Odgłosy otoczenia są bardzo rzeczywiste. Odbicia piłki od słupków, ścian, dźwięki przyrody – wszystko to pozwala doskonale wczuć się w klimat. Wspaniale także spisali się aktorzy podkładający głosy. Stanęli oni na wysokości zadania. Słysząc daną wypowiedź, bez trudu jesteśmy w stanie stwierdzić, jakie uczucia pragną nam przekazać bohaterowie. Jedynym mankamentem tej serii jest to, że chociaż składa się ona z 58 odcinków, do czynienia mamy tylko z jednym zestawem openingu i endingu. Po kilkudziesięciu epizodach staje się to troszkę monotonne, pomimo iż utwory plasują się powyżej średniej.
 

Kończąc tę recenzję, chciałbym posłużyć się chyba najdziwniejszym, ale i najtrafniejszym pytaniem, jakie spotkać można w tym tytule. Czy kochasz piłkę? Pytanie to oddaje według mnie wszystko, zwłaszcza, jeśli ktoś wie, z czym łączy się każdy sport drużynowy i jakie uczucia towarzyszą tego typu, z pozoru prostej, zabawie. Ja wiem. Dlatego z czystym sumieniem jestem gotów powiedzieć: Tak, kocham piłkę

 

Ocena ogólna: 7/10
Treść: 8/10
Oprawa audiowizualna: 5/10