Usagi drop: Szara rzeczywistość w cukierkowym wydaniu

  • Dodał: Milina, Autor recenzji: Rodia, Korekta: Alicja
  • 2012-05-01 13:55:00

Słodka kreska, słodkie tony muzyki w tle, słodka historia. Aż niektórym może zrobić się niedobrze. Kilka pierwszych sekund openingu było jednym wielkim pytaniem – a może to wyłączę? Muzyczka z piskliwymi głosikami dziewczynek, do tego skaczące po ekranie malowane ręką dziecka króliczki? Co to jest? Raczej nie dla mnie taka słodycz. A po chwili jednak refleksja – dobra, poczekam chwilę, zobaczę, jak się rozwinie.

 

I dobrze się stało. Usagi Drop to urzekające anime. Było oswobodzeniem mojego umysłu, który poczuł się w pewnym momencie zmęczony takimi tasiemcami jak Bleach, Naruto czy One Piece. Seria ta dała mi wszystko, co było mi potrzebne w tamtej chwili – wyważoną kreskę, kilka melodyjnych tonów układających się na łagodną i kojącą nutę, zamkniętą historię rozwijającą się spokojnie, ale nie drastycznie powoli, bez przerywania opowieści tysiącami bezsensownych fillerów. Nikt się nie darł, nikt się nie zabijał, żadnych nadprzyrodzonych mocy.  Pomimo to opowieść o trzydziestoletnim kawalerze ogląda się jednym ciągiem.

 

Daikichi Kawachi jest przesiąknięty do granic zwyczajnością. To jeden z tych mało przystojnych sąsiadów, na których na co dzień nie zwracamy uwagi. Przeciętny pracownik biura, ubierający codziennie nudny garnitur i spędzający większość czasu w równie mało porywającej pracy. Jedyną rozrywką, jaką raczy on swoją osobę, jest wieczorny wypad na piwo, oczywiście z kolegami z firmy. Jednakże, do tej pory to niezbyt ciekawe życie było tylko i wyłącznie jego własnością. Wszystko się zmienia, kiedy dostaje wiadomość o śmierci swego dziadka. Na rodzinnej uroczystości pogrzebowej dowiaduje się, że dziadek pozostawił po sobie nieślubne dziecko, małą Rin. Choć nikt nie był zszokowany śmiercią staruszka, ze względu na jego podeszły wiek, to jednak fakt, iż miał małe dziecko, wstrząsnął wszystkimi.

Wybuchła dyskusja na temat tego, kto ma się dzieciakiem zająć; rodzina Daikichiego odczuwała w stosunku do Rin wręcz pewnego rodzaju niesmak. I tu po raz pierwszy Daikichi, pozbawiony całkowicie jakichkolwiek paranormalnych supermocy, wykazuje się bohaterstwem. Pomimo fali zdziwienia u członków rodziny, Trzydziestolatek postanowił zaopiekować się Małą i stworzyć jej na tyle normalny dom, na ile pozwala bycie kawalerem.

Usagi Drop to seria TV z 2011 roku, oparta na mandze autorstwa Yumi Unita. Seria skończyła się na 11 epizodach, choć wydarzenia z mangi sugerują kontynuację. Oprawą wizualną animacji zajął się Kanta Kamei, pracujący przy takich produkcjach, jak Ergo Proxy czy Samurai Champloo (jedno z moich ulubionych anime). Opening Sweet Drops autorstwa Puffy, w towarzystwie dziecięcych rysunków nadaje anime odpowiedni ton, doskonale zapowiadając to, co będziemy oglądać przez kolejne odcinki. Z tego zadania wywiązał się również Kasarinchu z High High High w endingu, tym samym zręcznie zamykając każdy z odcinków. Samą oprawą muzyczną zajął się Matsutani Suguru. Jego muzyka, choć może niebędąca najwyższych lotów, moim zdaniem idealnie spaja w całość tę przesłodką animację. Dla niecierpliwych dodam, że każdy odcinek należy oglądać do samego końca, ponieważ po napisach jeszcze przez krótką chwilę możemy cieszyć się towarzystwem bohaterów.

Oczywiście perfekcjoniści mogliby uczepić się pewnych elementów. Choć anime należy do tych, nazywanych okruchami życia, to wszyscy wiemy, że taka idealna rzeczywistość, jaką przedstawia nam autorka, nie istnieje. Nie ma tak pięknych i inteligentnych dzieci, gdzie jedynym problemem w ich wychowaniu jest to, że czasami zmoczą się do łóżka. Nie jest też tak łatwo całkiem przemeblować sobie życie, zmienić warunki pracy, znaleźć dobre przedszkole i być od razu nienagannym rodzicem. Nawet do matki Rin, która przecież porzuciła swoje dziecko, nie czujemy negatywnych emocji, a jeśli już, to lekką irytację. To, co może nas odrzucać od serii, to właśnie ta doskonałość. Aczkolwiek, tę nieskazitelną aurę równoważy Kouki i jego mama. Chłopiec jest rozbrykany, psoci, biega po krzakach, brudzi się – robi wszystko to, co robił każdy z nas w dzieciństwie, czyli daje popalić swojemu rodzicowi.

Pomimo tego, że seria ma kilka mankamentów, jak odbieganie od życiowej prawdy i zastąpienie jej przesłodzonym klimatem czy chwianie się kreski w późniejszych epizodach, to gorąco polecam to anime. I choć opowieść należy do josei, to na pewno spodoba się niejednemu przedstawicielowi płci męskiej. Dlaczego? Za spokój, optymizm, wyważenie. Są to wielkie atuty Usagi Drop, ponieważ – nie oszukujmy się – każdy z nas chce czasami uciec właśnie w krainę, gdzie wszystko jest tak, jak sobie wymarzymy.

 

 

Ocena ogólna: 8/10
Treść: 8/10
Oprawa audiowizualna: 8/10